Ani oko nie widziało...

s. Anna M. Pudełko

Kiedy się kogoś bardzo kocha, pragnie się być blisko niego, słuchać go, mówić o sobie, robić coś razem – czy nawet razem milczeć. I jeśli jest to prawdziwe w ludzkich relacjach miłości i przyjaźni, to tym bardziej w relacji z Bogiem. Bóg, który nas stworzył z miłości i dla miłości, w pewnym sensie „nie wyobraża sobie” wieczności bez nas!

Czym jest niebo? Trudne pytanie, bo tak naprawdę nikt z nas tego nie wie. Musi to być jednak rzeczywistość zapierająca dech w piersiach, skoro św. Paweł Apostoł stwierdził: „to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9).

Tylko Jezus może nam o niebie opowiedzieć, bo On jako jedyny z nieba zstąpił na ziemię i do nieba wstąpił. Kiedy Jezus uczy swoich uczniów modlitwy, zaczyna ją od słów: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie…” (Mt 6,9). Czyli niebo to przestrzeń, którą zamieszkuje Ojciec, to „dom Ojca”. Tak też mówi Jezus do swoich uczniów podczas ostatniej wieczerzy, zapowiadając swoje odejście: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”. (J 14,2-3). I tu poszerza się nasze rozumienie. Niebo to nie tylko dom Ojca. To miejsce, w którym przebywa Jezus, i które On sam dla nas przygotował za cenę swojej męki, śmierci i zmartwychwstania. Niebo to miejsce, pieczołowicie dla nas przygotowane, w którym jesteśmy oczekiwani, wytęsknieni i upragnieni. Jezus pragnie, abyśmy byli z Nim. Co więcej – sam o to prosi: „Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata”. (J 17,24) Jezus o wiele częściej niż o niebie mówi o „życiu w pełni”: „Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości” (J 10, 10) lub o „życiu wiecznym”: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki” (J 10,27-28). Jezus też wyjaśnia, na czym polega życie wieczne: „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17,3).

Co to oznacza dla nas w konkrecie? Dla człowieka biblijnego „poznawać” oznacza wejść w bardzo osobistą, głęboką, zażyłą relację, porównywalną do bliskości w relacji małżeńskiej. Więc mamy już pierwszą podpowiedź do pytania, kto do nieba wejdzie. Nie chodzi tu jedynie o „poprawność moralną”, o nienaganne wypełnianie przepisów, czy przykazań, lecz o budowanie relacji przyjaźni z Bogiem. A przecież w przyjaźni nie chce się zasmucić w niczym Przyjaciela! Zresztą Jezus sam wyrzuca to nie raz faryzeuszom, że zwracają uwagę na to, co zewnętrzne, ale są daleko od Boga: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie” (Mk 7,6) oraz „Nie każdy, który Mi mówi: «Panie, Panie!», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: «Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?» Wtedy oświadczę im: «Nigdy was nie znałem.

Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!»” (Mt 7,21-23). Jak wymagające są te słowa Jezusa. I chyba najbardziej zadziwia nas, że można głosić Ewangelię, wyrzucać złe duchy, a nawet czynić cuda, a mimo to być „nieznanym” Jezusowi, czyli czynić to dla samych siebie, dla własnej chwały, ale mieć serce zamknięte na Słowo, serce, które nie chce nawrócenia, nie chce przylgnąć do Zbawcy! Tak naprawdę bramy nieba otwierają nam nie wielkie rzeczy zdziałane dla Boga, lecz miłość, którą żyliśmy na co dzień, bo jak mówił św. Jan od Krzyża: „Pod wieczór naszego życia będziemy sądzeni z miłości” (por. KKK 1022). I to stwierdzenie pięknie łączy się ze słowami św. Pawła, przytoczonymi na początku naszej refleksji: „jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują”.

PEŁNY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ
W PAPIEROWYM WYDANIU “RYCERZA NIEPOKALANEJ”