Czulszy od matki, mądrzejszy od ojca

O. IGNACY KOSMANA OFMCONV

Obraz dla artykułu: Czulszy od matki, mądrzejszy od ojca

Kiedy nasze babcie opowiadały nam bajki, rozpoczynały tradycyjnie: „Za siedmioma morzami, siedmioma górami, rzekami… Dawno, dawno temu, w odległej krainie…” Dziś zgoła inaczej opowieść się plecie. Ani za morzami, ani dawno ni daleko. Współczesny słuchacz albo czytelnik ma wszystko na miejscu. Tu i teraz. Natychmiast. Tyle, że nie jest to już morze ani ocean − to zwykły zalew.

Stare lustro, przez które ongiś przechodziliśmy do innej rzeczywistości, zastąpił ciekłokrystaliczny ekran, wyświetlacz LCD. Dzieci − te młodsze i te starsze − permanentnie siadają przed ciemnym oknem komputera czy smartfona. Zmieniły się wszak role. Dziś nie muszą fatygować własnej wyobraźni. Wyobraźnia przychodzi do nich sama. Jest fascynująca. Podniecająca. Taplają się więc w mętnej zalewie życia, odrealnionej rzeczywistości, pośród uproszczeń i skrótów. Na przełaj przez fikcje i bezmyślności.

Nasze bajki-niebajki dzieją się nie w naszej wyobraźni. Dzieją się w wirtualnej rzeczywistości. Wystarczy siąść za konsoletą i pomanipulować joystickiem albo klawiaturą: wystrzelać wrogów z czerwona gwiazdą na epoletach, albo na portalu randkowym pofolgować do woli. Wszystko niby dzieje się na niby. Gdy zdarzy się nieszczęście Wielki Konstruktor obdarowuje nas nowym życiem. Nawet kiedy pojawi się komunikat: Game over − nic nie szkodzi! Grę można rozpocząć od nowa. Inaczej jest w życiu prawdziwym.

Jeden przykład. Wypadek drogowy. Dwoje rodziców i sześcioletnie dziecko w plamie krwi na asfalcie. Jeszcze żyją. Dokoła chmara gapiów. Filmują smartfonami całe wydarzenie. Nikt nie zadzwonił na pogotowie, na policję. I tak przez dwie i pół minuty. Tyle trwa film. Potem, ktoś przytomny, zdołał wyjść z wirtualu do realu i zadzwonił na 112. Rodziców nie uratowano. Przeżyło tylko dziecko.

Internet, telefon komórkowy są dziś powszechnym i nieodłącznym atrybutem każdego człowieka, bez względu na jego wiek, wykształcenie, stanowisko. Sięga po nie i gap i poseł N (ale nie NN). Tymczasem w realu giną prawdziwi ludzie, ponosi szkody prawdziwa Polska, nie teoretyczne państwo. Wirtualna nie-rzeczywistość wdarła się również do naszych domów. Smartfony, iPhone’y stały się członkami rodziny. Płacimy za ich utrzymanie abonamentami.

Kim one są? Lekarstwem na całe zło? Czy tylko suplementem życia?

PEŁNY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ
W PAPIEROWYM WYDANIU “RYCERZA NIEPOKALANEJ”