Dwie strony barykady?

O. RAFAŁ M. ANTOSZCZUK OFMCONV

Obraz dla artykułu: Dwie strony barykady?

Kiedyś ktoś mi powiedział, że mam niezwykłe doświadczenie życia zakonnego, bo byłem po obu stronach barykady, tzn. przez wiele lat byłem bratem, a później zostałem kapłanem. Myślę, że ta teza jest źle postawiona i jest wynikiem braku zrozumienia powołania brata zakonnego i kapłana, często przez samych braci i kapłanów. Przecież zarówno bracia i kapłani, są po tej samej stronie barykady – nie walczą ze sobą, ale walczą razem, by świat usłyszał i doświadczał miłości miłosiernej Boga.

Nie osobno, ale razem – tak zawsze rozumiałem i nadal rozumiem moją posługę i powołanie. Powołanie brata zakonnego to nie dodatek do powołania kapłańskiego, ale odrębna, piękna droga uświęcania się; nie jest to także bynajmniej powołanie uciemiężonego ludu wybranego, ale piękna droga wytyczona radami ewangelicznymi i zakonną konsekracją. Jako brat pracowałem w wielu zakrystiach naszych kościołów, które są domem samego Boga, gdzie dokonują się największe cuda świata, gdzie jest sam Bóg, gdzie oddaje się Jemu uwielbienie i dziękczynienie na różny sposób, poprzez: ofiarę Mszy św., modlitwę, śpiew.

Ja zawsze rozumiałem, że czynię to poprzez moją pracę: sprzątałem kościół, układałem kwiaty, robiłem dekoracje, prałem, krochmaliłem i prasowałem bieliznę kielichową i ołtarzową, oprowadzałem pielgrzymów, sprzedawałem pamiątki, czyściłem sprzęty liturgiczne, ratowałem zniszczone księgi – wszystko miało być na najwyższym poziomie, bo przecież to Bóg na ołtarz przychodzi, Bóg, a nie jakiś gość, dla którego nakrywa się najlepsze obrusy i zastawy, aby go ugościć – tu jest Bóg. Oczywiście, to kosztowało wiele czasu, nieprzespanych nocy i sił, ale dawało wielką satysfakcję, poczucie spełnienia swojego powołania, ale i wyrywało z gnuśności, narzekania i smutku.

PEŁNY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ
W PAPIEROWYM WYDANIU “RYCERZA NIEPOKALANEJ”