Miłość – kryterium zbawienia

Ks. Marek Dziewiecki

Obraz dla artykułu: Miłość – kryterium zbawienia

Wiemy, że Bóg każdego człowieka powołuje do świętości i zbawienia. To sprawa najważniejsza, bo rozstrzygająca o naszym losie wiecznym. To dlatego tak ważne jest rozumienie, co mamy czynić, by przyjąć od Boga łaskę życia wiecznego w niebie. Typowym błędem jest przekonanie, że odwrócenie się od grzechów wystarczy do zbawienia. Tymczasem Jezus wyjaśnia, że kryterium zbawienia jest miłość, a nie bezgrzeszność (por. Mt 25,31-46). Przekonanie, że nie mam na sumieniu grzechu ciężkiego, to za mało. Niebo to wspólnota tych, którzy kochają, a nie tych, którzy starali się jedynie nie grzeszyć.

Sąd ostateczny

„Sąd ostateczny ujawni to, co każdy uczynił dobrego, i to, czego zaniechał w czasie swego ziemskiego życia, łącznie ze wszystkimi tego konsekwencjami” (KKK 1039). To dlatego do ludzi potępionych Chrystus mówi: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny” (Mt 25,41). Jednak nie powie im: „idźcie precz, bo jesteście grzesznikami”. Ci, którzy idą do nieba, są przecież także grzesznikami. Chrystus wyjaśnia potępionym, że skazali siebie na ogień wieczny, „bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie” (Mt 25, 42-3). Los potępionych jest konsekwencją faktu, że nie nauczyli się kochać. I to tak kochać miłością bezwarunkową i ofiarną, miłością skierowaną do biednych, obcych, uwięzionych czy chorych.

Do ludzi po prawej stronie Chrystus nie mówi, iż idą do nieba, gdyż są bez grzechu. Wtedy bowiem w niebie byłaby tylko Maryja. Oni idą do nieba dlatego, że nauczyli się kochać (por. Mt 25,35-40). Można sobie wyobrazić, że w czasie sądu ostatecznego ktoś z tych po lewej stronie zawoła: „Boże, to chyba pomyłka, bo wśród idących do nieba widzę mojego sąsiada, który był publicznym grzesznikiem”. Wtedy może usłyszeć odpowiedź: „Masz rację, człowieku. Twój sąsiad miał na sumieniu poważne grzechy, ale nawrócił się i zaczął kochać. Idzie zatem do nieba. Ty nie masz wprawdzie na sumieniu tak wielkich grzechów jak on, ale do końca życia nie nauczyłeś się kochać. Nie możesz więc wejść do nieba, czyli do wspólnoty tych, którzy kochają.

Nadzieja pokładana w Bogu

W obliczu prawdy o tym, że sądzeni będziemy z miłości, być może ktoś pomyśli, że Syn Boży stawia nam zbyt wysokie wymagania. Czyż do zbawienia nie powinno wystarczyć to, iż powstrzymujemy się od czynienia zła? Otóż Chrystus wie, że jedynym sposobem, by nie czynić zła, jest czynienie dobra. Jedyny sposób, by nie grzeszyć, to kochać. Nawrócenie i przyjęcie łaski zbawienia wymaga rozrachunku z grzeszną przeszłością. Wymaga żalu, poprawy i zadośćuczynienia, ale to punkt wyjścia, a nie kryterium zbawienia. Człowiek, który się nawraca, powinien postawić sobie pytanie: czy czyniłem innym to, co chciałem, by oni mi czynili? Czy nad moim gniewem nie zachodziło słońce? Czy przebaczałem? Czy kochałem także nieprzyjaciół? Czy naśladowałem słowa i czyny Jezusa? Czy kochałem tak, jak Chrystus nas pierwszy pokochał?

PEŁNY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ
W PAPIEROWYM WYDANIU “RYCERZA NIEPOKALANEJ”