Niewiastę dzielną któż znajdzie

O. Ignacy Kosmana OFMConv

Obraz dla artykułu: Niewiastę dzielną któż znajdzie

Mogłoby się wydawać, że postawione pytanie trąci myszką, wszak kobiet dzielnych pełno wokół nas. To już nie traktorzystki z radzieckich afiszów, ale nasze prawdziwe kobiety sukcesu.

Sufrażystki

Wybuch kobiecej dzielności nastąpił jakiś czas temu. Dokładnie − w 1903 roku, kiedy to w Manchester (Wielka Brytania) powstała organizacja zrzeszająca panie mianujące się sufrażystkami. W istocie chodziło o suffragium, czyli o zagwarantowanie paniom prawa wyborczego. Kiedy parlament brytyjski odrzucił żądanie kobiet, te (sufrażystki) stały się bardziej radykalne. Podczas demonstracji podpalały komisariaty, próbowały podpalić nawet Opactwo Westminsterskie, zakłócać wyścigi konne (na trybunach był sam król Jerzy V); jedna z bardziej dzielnych kobiet dokonała zamachu na obraz Toaleta Wenus Velasqueza… Jakie to znajome! (tyle że u nas obraz zaatakował facet z szablą w ręku). Prócz tego dochodziło do bójek z policją.
Nieco wcześniej, bo pod koniec XVIII wieku zrodził się ruch emancypacji kobiet w USA. Angielskie sufrażystki były jego europejską egzemplifikacją. W połowie XIX wieku kobiety uzyskały prawo do studiowania na uniwersytetach i do pracy naukowej − w USA, Francji, Galicji. W 1906 roku profesorem Sorbony została pierwsza kobieta − Maria Skłodowska-Curie. Pełne prawo wyborcze (bierne i czynne) kobiety uzyskały dopiero w XX wieku: w krajach skandynawskich − w latach 1906-1915; w Polsce w 1918, w USA − 1920, Wielkiej Brytanii − w 1928 roku.

I tak to się zaczęło…

Niczym w piosence o dętej orkiestrze. Zaczęło się dobrze, choć późno. Ale, jak powiadają „starzy”: Miłe złego początki…

Kobiety dzielnie ruszyły naprzód. W 1963 roku ukazała się książka Mistyka kobiecości autorstwa Betty Friedman (właśc. Bettye Naomi Goldstein). Autorka zdecydowanie (a więc, dzielnie) wystąpiła przeciw kontraktowi społecznemu w USA, w którym kobiecie powierzono rolę niepracującej żony, spełniającej się w prowadzeniu domu i wychowywaniu dzieci, czyli tworzeniu ciepła ogniska domowego.

Należy tu zaznaczyć, że mówimy o tzw. drugiej i trzeciej fali feminizmu, bardziej radykalnych i bezkompromisowych wobec „starodawnych” feministek z XVIII wieku. Feministki tego autoramentu tak zatraciły się w swojej „dzielności”, że − jak się wielu mężczyznom wydaje − straciły swoją kobiecość. Prawdziwy dom − dom prowadzony przez kobietę − pachnie i smakuje domowym jedzeniem: ciasteczkami z maszynki, ciastami tradycyjnymi, powidłami i konfiturami, zwyczajnym kapuśniakiem, z parującymi ziemniakami, rosołem z kury, kwaśnym mlekiem… To najlepsza domowa aromaterapia i aura szczęśliwa. Zapachy dają poczucie ciepła i bezpieczeństwa. Wspominamy je potem po latach z nostalgią i rozrzewnieniem…

 

Sufrażystki

Wybuch kobiecej dzielności nastąpił jakiś czas temu. Dokładnie − w 1903 roku, kiedy to w Manchester (Wielka Brytania) powstała organizacja zrzeszająca panie mianujące się sufrażystkami. W istocie chodziło o suffragium, czyli o zagwarantowanie paniom prawa wyborczego. Kiedy parlament brytyjski odrzucił żądanie kobiet, te (sufrażystki) stały się bardziej radykalne. Podczas demonstracji podpalały komisariaty, próbowały podpalić nawet Opactwo Westminsterskie, zakłócać wyścigi konne (na trybunach był sam król Jerzy V); jedna z bardziej dzielnych kobiet dokonała zamachu na obraz Toaleta Wenus Velasqueza… Jakie to znajome! (tyle że u nas obraz zaatakował facet z szablą w ręku). Prócz tego dochodziło do bójek z policją.

Nieco wcześniej, bo pod koniec XVIII wieku zrodził się ruch emancypacji kobiet w USA. Angielskie sufrażystki były jego europejską egzemplifikacją. W połowie XIX wieku kobiety uzyskały prawo do studiowania na uniwersytetach i do pracy naukowej − w USA, Francji, Galicji. W 1906 roku profesorem Sorbony została pierwsza kobieta − Maria Skłodowska-Curie. Pełne prawo wyborcze (bierne i czynne) kobiety uzyskały dopiero w XX wieku: w krajach skandynawskich − w latach 1906-1915; w Polsce w 1918, w USA − 1920, Wielkiej Brytanii − w 1928 roku.

I tak to się zaczęło…

Niczym w piosence o dętej orkiestrze. Zaczęło się dobrze, choć późno. Ale, jak powiadają „starzy”: Miłe złego początki…

Kobiety dzielnie ruszyły naprzód. W 1963 roku ukazała się książka Mistyka kobiecości autorstwa Betty Friedman (właśc. Bettye Naomi Goldstein). Autorka zdecydowanie (a więc, dzielnie) wystąpiła przeciw kontraktowi społecznemu w USA, w którym kobiecie powierzono rolę niepracującej żony, spełniającej się w prowadzeniu domu i wychowywaniu dzieci, czyli tworzeniu ciepła ogniska domowego.

Należy tu zaznaczyć, że mówimy o tzw. drugiej i trzeciej fali feminizmu, bardziej radykalnych i bezkompromisowych wobec „starodawnych” feministek z XVIII wieku. Feministki tego autoramentu tak zatraciły się w swojej „dzielności”, że − jak się wielu mężczyznom wydaje − straciły swoją kobiecość. Prawdziwy dom − dom prowadzony przez kobietę − pachnie i smakuje domowym jedzeniem: ciasteczkami z maszynki, ciastami tradycyjnymi, powidłami i konfiturami, zwyczajnym kapuśniakiem, z parującymi ziemniakami, rosołem z kury, kwaśnym mlekiem… To najlepsza domowa aromaterapia i aura szczęśliwa. Zapachy dają poczucie ciepła i bezpieczeństwa. Wspominamy je potem po latach z nostalgią i rozrzewnieniem…

Boże wojowniczki

W Piśmie Świętym również taki obraz kobiety odnajdujemy − kobiety dzielnej. Dzielność nie oznacza buntu, burzenia. Przeciwnie, jest synonimem wierności. Wierności sobie, rodzinie, społeczeństwu i Bogu. „Jej wartość przewyższa perły” (Prz 31,10). Owszem, zmieniły się realia życia. Tamta, wychwalana przez mędrca, o len się starała i wełnę, pracowała starannie rękami. Wstawała przed wschodem słońca, by przygotować żywność domownikom. Wyciągała rękę po kądziel i wrzeciono, sporządzała okrycia, wyrabiała płótno. Ale nie była kurą domową. Przeciwnie, myślała o gospodarstwie. Za zarobione pieniądze ze sprzedaży płócien, pasów i innej odzieży kupiła pole, na którym zasadziła winnicę. Dbała o dom i o ubogich, którzy pojawiali się u progu, otwierając hojną dłoń (por. Prz 31,13-24). „Strojem jej siła i godność […]. Otwiera usta z mądrością” (Prz 31,25.26). Bo też, podsumowuje starożytny autor: „Kłamliwy jest wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Jahwe” (Prz 31,30).

W Piśmie Świętym również taki obraz kobiety odnajdujemy − kobiety dzielnej. Dzielność nie oznacza buntu, burzenia. Przeciwnie, jest synonimem wierności. Wierności sobie, rodzinie, społeczeństwu i Bogu. „Jej wartość przewyższa perły” (Prz 31,10). Owszem, zmieniły się realia życia. Tamta, wychwalana przez mędrca, o len się starała i wełnę, pracowała starannie rękami. Wstawała przed wschodem słońca, by przygotować żywność domownikom. Wyciągała rękę po kądziel i wrzeciono, sporządzała okrycia, wyrabiała płótno. Ale nie była kurą domową. Przeciwnie, myślała o gospodarstwie. Za zarobione pieniądze ze sprzedaży płócien, pasów i innej odzieży kupiła pole, na którym zasadziła winnicę. Dbała o dom i o ubogich, którzy pojawiali się u progu, otwierając hojną dłoń (por. Prz 31,13-24). „Strojem jej siła i godność […]. Otwiera usta z mądrością” (Prz 31,25.26). Bo też, podsumowuje starożytny autor: „Kłamliwy jest wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Jahwe” (Prz 31,30).

PEŁNY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ
W PAPIEROWYM WYDANIU “RYCERZA NIEPOKALANEJ”