Pan zatroszczy się o moją drogę

O. JAROSŁAW PAKUŁA OFMCONV

Obraz dla artykułu: Pan zatroszczy się o moją drogę

Jezus, rozpoczynając swoją publiczną działalność, wybiera tych, których sam chce. Wczytując się w opisy powołania Apostołów, stajemy wobec tajemnicy wyboru. Dlaczego Jezus wybiera właśnie tych, a nie innych? I jest to tajemnica Jego decyzji – Jego wyboru. I po dziś dzień dzieje się podobnie. W przeróżnych okolicznościach codziennego życia, miejsc na ziemi, Jezus powołuje tych, których sam chce, pozostawiając ludzkie serce w wolności decyzji.

Czy można się oprzeć temu głosowi, temu wezwaniu? „Pójdź za Mną” (Łk 5,27). Jak wyglądało to spotkanie? Jezus, który zaskakuje człowieka w najmniej spodziewanym momencie jego życia czy podejmowanego przez niego działania.

To spotkanie wzywa od samego początku do zatrzymania i spojrzenia. I to jest pierwsze zadanie, zatrzymaj się i spójrz. W jakim celu? Tylko w ten sposób mogę spojrzeć w przenikliwe i pełne miłości spojrzenie Jezusa. On przenika mnie całego i kieruje niezwykłe słowa – pójdź. Ja potrzebuję wiedzieć, za kim idę i w jaki sposób mam iść. Czy odważę się spojrzeć w oczy Chrystusa? Czy zrozumiem znaczenie tego, że mam się zatrzymać?

On ciągle patrzy na mnie, im dłużej to trwa, tym bardziej ja zaczynam patrzeć w siebie. I dobrze, że tak się dzieje. Odczytuję w tym wezwanie Jezusa, aby zobaczyć siebie. Tylko, jakie ma być to spojrzenie. Chcę uczynić to, co już potrafię, spojrzeć na siebie własnymi oczyma. Potrafię przecież ocenić samego siebie, posiadam klucz postrzegania siebie, widzenia swoich mocnych i słabych stron. Wiem, jak sobie poradzić ze samym sobą. Znam siebie. Jeśli to nie wystarczy, mam jeszcze asa w rękawie – wiem, co mówią i myślą o mnie inni. I przecież zawsze jestem przedstawiany w superlatywach.

Jednak Jego spojrzenie i spotkanie z Nim wywołuje we mnie pewne zakłopotanie. Jak On o mnie myśli? Przeraża mnie ta myśl. On przecież jest Bogiem – wie wszystko. A ja chciałbym wiedzieć, co myśli o mnie, jak mnie postrzega. Tak jakby nie wystarczyło mi to, że już patrzy na mnie, jest ze mną i kieruje do mnie swoje słowa. W tym jest przecież Jego miłość do mnie i to jest przecież najważniejsze – bezcenne. Ma mi wystarczyć On, a nie ja. I mają mi wystarczyć Jego słowa.

PEŁNY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ
W PAPIEROWYM WYDANIU “RYCERZA NIEPOKALANEJ”