Siła wstawiennictwa Ojca Maksymiliana

O. ROBERT M. STACHOWIAK OFMCONV

W niepokalanowskim archiwum znajduję świadectwa wstawiennictwa o. Maksymiliana jeszcze sprzed beatyfikacji. To – autorstwa Janiny Nagórko w tamtych czasach nie mógł być opublikowany w „Rycerzu”, ale dziś, po 70 latach, kiedy to już możliwe, skrzętnie to wykorzystuję.

Doznałam za przyczyną O. Maksymiliana Kolbego wielkiej łaski – tylko niestety, choć jestem przeciwniczką wszelkich anonimowych podziękowań, nie mogę w chwili obecnej łaski tej ogłosić w „Rycerzu Niepokalanej”. Może jednak list ten znajdzie się w archiwum, mówiąc o sile wstawiennictwa O. Maksymiliana u Niepokalanej.

Oskarżona

Jestem dyrektorką szkoły zawodowej w Częstochowie. Dyrektor pokrewnej szkoły miejskiej zapragnął złączyć obie szkoły, mieszczące się w jednym budynku, pod swoim zwierzchnictwem. Zapisał się więc do PPR, i u czynników tendencyjnych lub wręcz fałszywych doniesień o mnie. Zasadniczy motyw stanowiły następujące zarzuty: rekolekcje zamknięte dla nauczycieli i młodzieży, zbiórka ofiar na Mszę św. dla księdza prowadzącego rekolekcje, książki religijne w bibliotece szkolnej, antysemityzm – no i w konkluzji „niezdolność do wychowania młodego pokolenia w duchu dzisiejszej rzeczywistości”.

Uzyskawszy poparcie takich czynników jak: prezydenta miasta, starosty powiatowego, prezesa Rady Miejskiej, zarządu PPS i PPR, wspólnie z posłem do Krajowej Rady Narodowej, pojechał do Warszawy i złożył sprawę osobiście w ręce wiceministra oświaty Wł. Bieńkowskiego. W dniu 2 września, w przeddzień rozpoczęcia roku szkolnego prezydent zakomunikował mi o dokonanej jakoby sprawie usunięcia ze stanowiska i Częstochowy.

Pomocy!

Komunikat ten był tak nagły, a jednocześnie tak utrzymana była cała sprawa w tajemnicy – że poczułam się bezradna. Wszyscy wokoło umyli ręce a domniemana decyzja ministra usuwała mnie i mojej rodzinie grunt pod nogami. Wróciwszy od prezydenta załamałam bezradnie dłonie.
Przepłakawszy jakiś czas, rzuciłam okiem na świeży numer „Rycerza”. Z pierwszej otwartej karty spojrzał na mnie O. Maksymilian, z drugiej wpadło w oczy akurat właśnie podziękowanie jemu złożone. Przypomniały mi się skądś zasłyszane słowa: „rola ufności w Opatrzność Bożą zaczyna się wtedy, gdy zawiodła wszelka ufność w pomoc stworzenia”.

Powiedziałam więc z głębi serca: „Matko! Masz nadzwyczajną okazję dowieść siły wstawiennictwa Twego nowego Sługi”. Gorąca modlitwa do Nich obojga i szybka decyzja: jechać do kuratorium!

PEŁNY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ
W PAPIEROWYM WYDANIU “RYCERZA NIEPOKALANEJ”